UWAGA !

 

PROJEKT WYKORZYSTUJE NAPIĘCIA POTENCJALNIE NIEBEZPIECZNE DLA ŻYCIA LUB ZDROWIA

NIE POWINIEN BYĆ PODEJMOWANY PRZEZ OSOBY NIE ZNAJĄCE ZASAD OBCHODZENIA SIE Z WYSOKIMI NAPIĘCIAMI

 

Wszelkie układy zasilane z sieci stanowią zagrożenie dla życia lub zdrowia. Napięcie 230V w "sprzyjających" warunkach jest zabójcze a w urządzeniach lampowych jest jeszcze zwiększane nawet o kilkaset volt. Po wyłączeniu z sieci utrzymuje się przez dłuższy czas w kondensatorach. Wszelkie regulacje czy modyfikacje należy przeprowadzać przy odłączonym zasilaniu i po rozładowaniu kondensatorów wysokonapięciowych.

Należy także pamiętać, że niektóre elementy takie jak rezystory i lampy w czasie pracy znacznie się nagrzewają stwarzając ryzyko poparzenia.

Jeśli rozpoczynacie dopiero fascynującą podróż do świata lamp elektronowych, zachęcam i proszę - pracujcie wspólnie z osobami posiadającymi już pewne doświadczenie z zakresu elektroniki.

PS.

Okulary ochronne kosztują kilka złotych a uszkodzony bądź źle podłączony kondensator strzela na oślep.

 

    Wzmacniacz słuchawkowy / przedwzmacniacz  OTL III

 

 

Schemat części sygnałowej taki jak OTL II z tą różnicą, że obydwie lampy V1 i V2 to 6SN7. Zasilacz na 6D22S (6Д22C)

 

   

 

11/08/03   Pewnego razu na giełdzie antyków udało mi się kupić zardzewiały, ekranowany dławik Thordarsona, z którego postanowiłem wykorzystać ramkę i ekran, które po czyszczeniu, polerowaniu, chromowaniu i lakierowaniu wyglądają jak niżej. Miejsce starego rdzenia zajął dzisiejszej produkcji dławik 4H/50mA

 

Po co dławik? Po pierwsze. Prąd po wyprostowaniu należy jeszcze wygładzić, czyli pozbawić tzw. tętnień. Tę rolę w niskonapięciowych zasilaczach normalnie pełnią kondensatory, jednak w przypadku wyższych napięć kondensatory o większych pojemnościach osiągają niestety spore rozmiary i spore ceny przy okazji. Po drugie, rozładowany kondensator dużej pojemności stanowi dla prostownika, nawet niekoniecznie lampowego, dość znaczne obciążenie w momencie załączenia układu. W przypadku prostowników na diodach krzemowych przewidujemy na tyle spory zapas, że udar prądowy (do czasu naładowania kondensatorów) nie uszkodzi mostka. W przypadku lamp prostowniczych nie jest to już takie proste. W kartach katalogowych producent lampy zawsze podaje maksymalną pojemność pierwszego kondensatora jaki napotyka prostownik. Tej wartości nie powinno się przekraczać, aby nie uszkodzić lub nie spowodować szybszego zużycia lampy prostowniczej. Kolejne pojemności w zasilaczach lampowych mogą być już większe, ale muszą być poprzedzone rezystancją lub dławikiem. Gałęzie RC w zasilaczu to nic innego jak filtr dolnoprzepustowy. Nie inaczej jest z filtrem LC. Cechą dławika jest to, że zmiany prądu w cewce wywołują powstanie napięcia przeciwdziałającego tym zmianom (SEM indukcji). Upraszczając, dławik stwarza duży opór dla składowej zmiennej a mały dla stałej, czyli wygładza. Korzyść ze stosowania dławika zamiast kondensatorów, to mniejsze straty i lepsze tłumienie.

Wracając do wzmacniacza. Może to dziwnie zabrzmi, ale jako oprawa dla dławika ma powstać wzmacniacz słuchawkowy/przedwzmacniacz, taki sam jak OTL II jednak na lampach 6SN7. Sporo części leży i czeka na wykorzystanie. Jest transformator, który był za słaby do OTLII, ale przy czterech lampach 6SN7 (żarzenie 600 mA) lub 6H9C jest wystarczający.

Pod ręką mam prawie wszystkie podzespoły oprócz końcówek na katody lamp 6D22S (dioda-prostownik nap. anodowego), które mają stanowić trzon zasilacza. Wiem, że są one delikatnie mówiąc nadwymiarowe, ale chwilowo nie mam dla nich innego zastosowania.

 

   

10/06/04   Transformator jednak zamówiłem, ten zostanie do przedwzmacniacza gramofonowego RIAA, którego zarys rodzi się w głowie. Końcówek na katody, mimo szczerych chęci nie udało mi się zdobyć. Za kilka lat będzie ich zatrzęsienie, ale obecnie na polskim rynku ich nie ma. Wytoczyłem je więc z teflonu. Jako styk wykorzystałem złoconą blaszkę kontaktową ze złącza BNC. W efekcie uzyskałem dobrze izolowany, pewny styk.

No to gramy. Na zdjęciach pierwsze chwile życia.

   

02/11/05   Po solidnym wygrzaniu przedwzmacniacz zaczął stroić fochy. Myślałem, że następuje przebicie katoda-grzejnik. Wymiana lamp i zwiększenie potencjału na grzejnikach nie przyniosło poprawy. Sprawcą okazał się jeden rezystor 10K/25W. Po raz pierwszy zetknąłem się z "akustyczną" awarią rezystora. Eksperymentowałem jeszcze z zasilaczem i stwierdzam, że przy ograniczonej liczbie kondensatorów korzyści płynące z dobrego wygładzenia napięcia anodowego są większe niż z rozdzielenia zasilania na poszczególne kanały kosztem zubożenia gałęzi RC. Uaktualniłem schemat zasilacza. Wygląda na to, że przedwzmacniacz elektrycznie jest gotowy. Na zdjęciach i na schemacie jako V2 widnieje lampa 6BX7. Służy to sprawdzeniu do jakiego stopnia nagrzewają się poszczególne podzespoły przy dodatkowych 30W obciążenia jakim są lampy 6BX7. Brzmieniowo wzmacniacz stawiam wyżej nawet niż OTL II, prawdopodobnie z uwagi na wydajniejszy zasilacz.

14/01/06    Doszły stopki - dokuczliwe kolce sukcesywnie wymieniane na walce, mini wtyki bananowe na przewodach katodowych, drewniane boki i maskownica z blachy nierdzewnej "czesanej".

       

    

20/04/06    Podobnie jak w OTL II zwiększyłem potencjał na żarnikach lamp oraz układ timera zrealizowałem na układzie NE555 dzięki czemu zadziałanie przekaźnika jest bardziej "zdecydowane".

Poniżej ostateczna wersja dokumentacji.

OTL III