UWAGA !

 

PROJEKT WYKORZYSTUJE NAPIĘCIA POTENCJALNIE NIEBEZPIECZNE DLA ŻYCIA LUB ZDROWIA

NIE POWINIEN BYĆ PODEJMOWANY PRZEZ OSOBY NIE ZNAJĄCE ZASAD OBCHODZENIA SIE Z WYSOKIMI NAPIĘCIAMI

 

Wszelkie układy zasilane z sieci stanowią zagrożenie dla życia lub zdrowia. Napięcie 230V w "sprzyjających" warunkach jest zabójcze a w urządzeniach lampowych jest jeszcze zwiększane nawet o kilkaset volt. Po wyłączeniu z sieci utrzymuje się przez dłuższy czas w kondensatorach. Wszelkie regulacje czy modyfikacje należy przeprowadzać przy odłączonym zasilaniu i po rozładowaniu kondensatorów wysokonapięciowych.

Należy także pamiętać, że niektóre elementy takie jak rezystory i lampy w czasie pracy znacznie się nagrzewają stwarzając ryzyko poparzenia.

Jeśli rozpoczynacie dopiero fascynującą podróż do świata lamp elektronowych, zachęcam i proszę - pracujcie wspólnie z osobami posiadającymi już pewne doświadczenie z zakresu elektroniki.

PS.

Okulary ochronne kosztują kilka złotych a uszkodzony bądź źle podłączony kondensator strzela na oślep.

 

    Wzmacniacz słuchawkowy / przedwzmacniacz  OTL I

 

 Schemat bazowy ze strony HeadWize, autor: Kurt Strain   link do źródła.

 

Wzmacniacz OTL w układzie wspólna katoda z obciążeniem aktywnym. W jego skład wchodzą dwie podwójne triody na kanał, 12AU7/ECC82 i 6CG7/6922/E88CC. Jak to w lampowcach bywa, uzyskany efekt zależy w pewnym stopniu od zastosowanych komponentów. Mam na myśli głównie lampy. Zastosowałem E88CC Tesli i nie mam im nic do zarzucenia, są dobre. Już nie tak dobre są ECC82 f-my RFT, ale mają mnóstwo zamienników jak chociażby 5814A czy 5963 JAN (Join Army and Navy).

Podstawowa zaleta tego przedwzmacniacza to pasmo, dynamika oraz przestrzeń. Konfiguracja, w której połówki jednej lampy obsługują dwa kanały ma negatywny wpływ na podstawowy wg mnie parametr – separację kanałów, czyli w efekcie na kształtowanie przestrzenności dźwięku, dlatego wybrałem rozwiązanie, gdzie są osobne lampy w każdym kanale.

Obudowa zrobiona jest z kształtowników aluminiowych. Przód, tył i góra to 4mm aluminium, szczotkowane i anodowane na czarno. Maskownica zasilacza stalowa, lakierowana czarnym lakierem proszkowym. Stopki w kształcie stożków wykonane z brązu i chromowane w późniejszej wersji zmienione na walce. Kaganiec na lampy z chromoniklu. Boki dębowe. Czasem względy techniczne biorą górę nad estetycznymi, tak było w przypadku umiejscowienia gniazd wejściowych, które dla zapewnienia krótkiej ścieżki sygnału wyprowadziłem z boku obudowy, co zresztą, w trakcie eksploatacji okazało się nawet praktycznym rozwiązaniem.

 

  Część sygnałowa i zasilacz  

 

Zasilacz "budżetowy" na półprzewodnikach, okrojony do granic przyzwoitości, ale w pełni funkcjonalny.

 

DSCF0008 DSCF0012
 DSCF0037  DSCF0065  

15/01/05  Do wzmacniacza zaprojektowałem obwód drukowany. Nie sprawdziłem go jeszcze w praktyce, zrobił to natomiast jeden z internautów i z tego co pisze jest w porządku. Przy tej okazji zdradzę swój, bardzo niepopularny pogląd o wyższości obwodu drukowanego nad montażem przestrzennym. Uważam, że rozmieszczenie wszystkich ścieżek i elementów w jednej płaszczyźnie, na dodatek poprzeplatanych ścieżką masy (w przemyślany sposób oczywiście) stwarza naturalny ekran i zmniejsza wzajemne oddziaływanie ich względem siebie, o wrażeniach estetycznych nie wspominając. W przypadku plątaniny kabli dużo trudniej nad tym wszystkim zapanować. Przewody mają jeszcze jedną wadę - narażone są na drgania własne i spowodowane przez np. zewnętrzne pola magnetyczne. Występują one również na częstotliwościach ponadakustycznych, co widać dopiero na oscyloskopie. Przewody są złe i montaż przestrzenny też jest zły. Poniżej przykład ze strony lampowca, którego bardzo szanuję, a stronę którą stworzył uważam za jedną z najlepszych w tej dziedzinie, jednak nie zgadzam się w pełni z poniższym zestawieniem.

 OBWODY DRUKOWANE KONTRA MONTAŻ PRZESTRZENNY

  Pająk - Montaż przestrzenny Obwód drukowany
1.Moc układu Duża Zależnie od zastosowanych elementów i precyzji montażu.
2.Liczba elementów Mała Duża
3.Koszty Niskie Wysokie
4.Powtarzalność parametrów Zależnie od precyzji układu powiedzmy max dobra    Bardzo dobra
5.Estetyka Niska Wysoka
6.Czasochłonność Niska tylko montaż Wysoka - zaprojektowanie obwodu i montaż
7.Łatwość pomyłki podczas montażu Wzrasta z ilością zastosowanych elementów Wzrasta z ilością zastosowanych elementów ale już nie tak mocno   
8.Możliwość poprawy błędów w projekcie    Dobra Nowy obwód drukowany? Niestety niska
9.Odporność na przegrzania Dobra Dobra ale to kosztuje - specjalny laminat
10.Odporność mechaniczna Zależnie od złożoności układu. Mój typ pada na druk.

Jeszcze raz z pełnym szacunkiem biję pokłon autorowi tego porównania, jednak z pewnymi fragmentami nie mogłem się zgodzić.

Jedyne argumenty przemawiające na korzyść pająka to prostota i moc układu, a i to nie jest do końca takie jednoznaczne. Układy lampowe są układami napięciowymi, nie prądowymi i nie wymagają monstrualnych przekrojów przewodów. Żarniki lamp owszem, wskazane jest podłączyć grubszymi przewodami (skręconymi ze sobą jeśli zasilamy je prądem zmiennym), ale część sygnałową nie. Powiecie, że można przecież ładnie pokrosować przewody, otóż nie można, bo dochodzą wtedy do głosu prawa fizyki, zwłaszcza te mówiące o powstawaniu pola elektrycznego wokół przewodnika z prądem, oraz o oddziaływaniu tegoż pola na inny przewodnik. Moim zdaniem spokojnie projektując obwód drukowany łatwiej wczuć się w to całe zamieszanie i je kontrolować, niż robić to przy okazji montażu mechanicznego lub dopiero w trakcie łączenia przewodami. Ostatecznie najkorzystniejsze według mnie rozwiązanie to płytka dla części sygnałowej i jak najdalej od niej przewody zasilające i żarzenia. To, że lampy lepiej grają od tranzystorów nie znaczy, że wszystko co im towarzyszyło również było dobre. Czasem prostota układu i znikoma ilość części faktycznie przemawia na korzyść pająka, ja też go nieraz stosuję, ale nazywajmy wtedy sprawy po imieniu a nie próbujmy dopasować do tego teorię o wyjątkowych zaletach takiego rozwiązania. W czasach, gdy nie wymyślono jeszcze obwodu drukowanego montaż przestrzenny był jedynym a nie najlepszym rozwiązaniem i tyle. Wracając do płytek. Projektowanie płytki audio jest specyficzne. Nie można lawirować ścieżkami gdzie popadnie. Nie można pozwolić programowi rozmieścić ich automatycznie. Czasem lepiej zastosować mostek zamiast wydłużać ścieżkę. Rozmieszczenie elementów też musi być przemyślane. Wymaga to odrobiny skupienia i doświadczenia, ale układy lampowe są na tyle nieskomplikowane, że nie sprawiają większych trudności. Spróbujcie, a sami stwierdzicie, że takie obwody są bardziej odporne na kaprysy fizyki, trudy transportu i upływający czas. Nie takie płytki straszne jak je malują ;)

25/10/05    Przykład powyższego przedwzmacniacza wykonanego na płytce. Teraz mogę potwierdzić. Żadnych problemów podczas uruchamiania, łatwy i szybki montaż. Część sygnałowa jak wyżej, zmianie uległa jedynie moc rezystora na anodzie V1 zamiast 2W jest 10W z lekkim zapasem. Tym razem dodałem 3 wejścia liniowe i wyjście na końcówki mocy. Zasilacz rozbudowałem do stopnia przyzwoitości. Brak przedniej płyty i osłony lamp. Może w tym roku jeszcze będą. Spód obudowy czeka anodowanie na czarno. Jest to już czwarty preamp z tej serii, więc nazwijmy go...  

    OTL IV

  Część sygnałowa i zasilacz 

Dość ważny element, bo będący w torze akustycznym. Selektor wejść (przełącznik obrotowy). Na zdjęciu poniżej i w OTL III widać modele, których nie polecam do bezpośredniego przełączania sygnału. Musiałem je wymienić po kilku miesiącach, nawet nie używania a leżakowania, ponieważ trzeszczały i przerywały. Plastikowe, nie ekranowane, bicie poprzeczne osi, szybkie utlenianie styków. To ostatnie dyskwalifikuje je, jako przełączniki słabych sygnałów. Nie namawiam wcale do kupna szwajcarskich przełączników ELMY po kilkaset złotych, ale tanich Lorlinów czy Piherów nie polecam. Dobrym rozwiązaniem są podzespoły japońskie: Mitsumi, Fujisoku, Alps - solidne, precyzyjne, złocone lub srebrne samoczyszczące styki. Aż dziw, że w najdroższych audiofilskich wzmacniaczach znajdują zastosowanie tak kiepskie, a faktycznie ważne, podzespoły i aż dziw, że w czterech rocznikach tejże literatury nie znalazłem ani jednej wzmianki o ich miernej jakości, za to achów i ochów tam pełno.

               

           

Poniżej OTL IV po drobnej modyfikacji timera.

Muszę przyznać, że ten model pod względem brzmienia mile mnie zaskoczył. Bardzo szczegółowy, szybki. Czasem aż nazbyt ostry jak na lampę.

Tak przy okazji. Płytka jest zaprojektowana standardowo - elementy u góry, druk od spodu. Często spotykam się, zwłaszcza na forach, ze stwierdzeniem, że aby wystawić lampy na zewnątrz to należy zaprojektować płytkę w lustrzanym odbiciu, (aby lampy lutować od strony druku) tak jakby to lampy musiałyby być od strony druku. Dlaczego lampy a nie elementy? Jeśli płytka jest zaprojektowana klasycznie, to w celu wyeksponowania lamp wystarczy elementy dyskretne lutować od strony ścieżek, co nie stanowi najmniejszego problemu, może za wyjątkiem dużych gabarytowo elektrolitów. Jeżeli takich nie ma, nie trzeba projektować nowej płytki w odbiciu lustrzanym. Więc pytania w stylu „czy ma ktoś płytkę przeprojektowaną na lutowanie lamp od strony druku?...” jest bez sensu.

 

Bardzo miłe brzmienie można uzyskać stosując w miejsce E88CC rosyjską 6H6П. Jednak musicie to uwzględnić projektując zasilacz. 6H6П - Ia= 28mA, If= 750mA oraz sprawdzić punkty pracy (napięcie siatki, prąd anodowy, policzyć czy nie zostanie przekroczona maksymalna moc strat).

 

To, że piszę o stosowaniu różnych lamp a wartości niektórych elementów, zwłaszcza w tym układzie, pozostają czasem bez zmian mimo zmiany lampy nie oznacza, że można sobie pozwolić na "jazdę bez trzymanki".

 

Zawsze, dla każdej lampy należy dobrać jej optymalny punkty pracy oraz sprawdzić, czy nie zostają przekroczone wartości graniczne.

 

Poniżej wzmacniacz z wykorzystaniem lampy 6H1П. Dodatkowo na schemacie naniosłem wartości niektórych napięć i prądów celem sprawdzenia i pokazania warunków pracy lamp.

 

 

01/05/08   Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kondensator wyjściowy 10µF/400V. Powinien być polipropylenowy nie tylko ze względu na lepsze walory brzmieniowe, lecz również ze względów bezpieczeństwa. Kondensator ten separuje wyjście wysokonapięciowego wzmacniacza lampowego od czułych słuchawek i/lub obwodów wejściowych końcówek mocy. Cechą kondensatorów polipropylenowych jest to, że jeśli ulegnie przebiciu, to w miejscu tym metal napylony na dielektryk odparowuje i nie dochodzi do zwarcia. Określa się to mianem samonaprawialności. Kondensatory elektrolityczne oprócz tego, że nie posiadają takich zalet jak małe straty, wysoka stabilność czy niska absorpcja dielektryczna, w momencie przebicia zostają zwarte. Towarzyszy temu znaczne wydzielanie ciepła. Bardzo znaczne. Kondensator zamienia się w kapiszon a skutki zwarcia często powodują uszkodzenia elementów towarzyszących.