Nabijania się z audiofili ciąg dalszy. Kto wrażliwy - nie czyta.

 

Po kilku drinkach tak się zastanawiam, co by powiedział pilot myśliwca gdyby w kokpicie miał do dyspozycji małe okrągłe guziczki, a informacje podane na wątłych wyświetlaczach LCD? Co by powiedział żołnierz na polu walki gdyby jego radiostacja miała, owszem kobiece kształty i krągłości, ale przyciski, w które nie może trafić i gałeczki, które wyślizgują się spod palców?

Powiecie, że żołnierze nie używają w/w sprzętów po kilku drinkach. Racja, ale zwykłym zjadaczom chleba, w zaciszu domowym czasem się to zdarza.

Co chcę przez to powiedzieć? To, że sprzęt audio i cała fascynacja tą dziedziną zawsze była męską domeną. Skąd więc tendencja, że im bardziej zaawansowany sprzęt tym mniej "męski"? Czy faktycznie jesteśmy świadkami zamiany ról (płci)? Rozumiem, że faceci lubią kobiece kształty, ale na Teutatesa! Nie tutaj!

Skąd ten sprzęt totalnie pozbawiony testosteronu?

Odpowiem cytatami z AUDIO 12/99. (Testy odtwarzaczy CD):

 

"Zastanawiający jest tylko fakt, z jakim uporem i determinacją niektórzy producenci japońscy instalują klawisze bezpośredniego dostępu do najczęściej dziesięciu nagrań..."

Podkreśliłem wg mnie nieprawdę

 

"...szpecenie panelu dodatkowymi klawiszami i zwiększanie kosztów wytworzenia produktu z powodu gamy możliwości edycyjnych pożądanych przez ułamek procenta współczesnych audiofilów, wydaje się wręcz nieetyczne."

Dlaczego sprzęt ma być robiony tylko pod audiofili? Audiofile to nie "wszyscy". Gdyby tak było to 30 letni RADMOR 5100 nie kosztowałby dzisiaj 1000,-pln. na Allegro.

Rzeczywiste koszty wytworzenia elektroniki audio są i tak kilka rzędów wielkości poniżej rzeczywistej ceny, której głównym składnikiem jest audiofilskie woodoo.

 

"Mankamentem wszystkich odtwarzaczy Technicsa jest słabo czytelny wyświetlacz - jego niebieski kolorek jest co prawda bardzo przyjemny, do momentu jednak, gdy trzeba przeczytać coś z dalszej odległości..."

No tu się naprawdę uśmiałem. I odrobinę zezłościłem, bo to dowodzi, że redaktorzy Audio pisać mogą nawet największe głupoty bez żadnej cenzury.

 

Przytoczone cytaty dotyczyły TEAC-a CD-P1820 oraz Technicsa SL-PG590, którego byłem szczęśliwym użytkownikiem przez ponad 15 lat i o tym jaki był przyjazny użytkownikowi przekonałem się dopiero gdy odszedł na półkę rezerwowych. Uwielbiałem ten odtwarzacz właśnie za klawisze bezpośredniego dostępu do WSZYSTKICH nagrań (bo nie jest problemem przed numerem ścieżki nacisnąć indeks +10), za BARDZO CZYTELNY i rozbudowany wyświetlacz VFD, do którego obecne LCD się nie umywają, wyświetlający graficznie ile nagrań jest na całej płycie, w którym miejscu jestem obecnie, za doskonałą ergonomiczność i właśnie za mnogość funkcji edycyjnych na panelu dzięki czemu miałem też bezpośrednią styczność z odtwarzaczem a nie tylko z pilotem notabene też bardzo poręcznym i ergonomicznym. TEAC CD-P1820 powinien stać w gablotce w Server pod Paryżem jako wzorzec użyteczności i ergonomii, a nie zostać skrytykowany za jedną z najwartościowszych cech. "...szpecenie panelu dodatkowymi klawiszami..." Jakie szpecenie? Nic tak nie szpeci przedniej płyty jak pustka. Co jest takiego pięknego w kawałku blachy, że nie pozwala go "szpecić" przyciskami, gałkami? Moim zdaniem wolna (niewykorzystana) przestrzeń i małe, rzadko rozrzucone przyciski szpecą panel czołowy najbardziej.

 

Właśnie przez takie recenzje w kolorowych miesięcznikach, w których kilku redaktorów wypowiada się w imieniu ponoć większości sprzęt dla prawdziwych mężczyzn został wyparty przez "tostery", których sterowanie odbywa się przy pomocy równie mało męskiego, wielkiego i pustego pilota.

Oczywiście mówię o gustach i tak też należy to traktować. Konkretnie o moim guście.

A mój gust to "Brute Force", wyraźne rysy, bryła niepozbawiona kantów i ostrości, solidne i poręczne gałki, przyciski większe od główki zapałki, wyświetlacze wyświetlające dużo przydatnych informacji. Jeśli sprzęt jest w coś wyposażony, chcę to mieć na panelu czołowym w formie jedna funkcja - jeden przycisk a nie wyszukiwane z menu. Chcę żeby sprzęt przypominał radiostację wojskową a nie toster.

Jeśli ktoś nie wie o czym mówię niech wpisze w wyszukiwarce "RADMOR 5100" i niech sam się przekona, że przyciski, gałki, podświetlane wskaźniki nie szpecą a nadają charakter, którego kompletnie brak dzisiejszym plastikowym produkcjom udającym coś poważnego.

 

Idąc dalej.

Nie podoba mi się umieszczenie wyświetlacza centralnie na środku. Właśnie to było najpiękniejsze w sprzętach z lat < 80'. Rozbicie tej nudnej symetrii, PROFESJONALNE wskaźniki i wyświetlacze, hebelkowe przełączniki, duże solidne przyciski, aluminiowe toczone pokrętła, widoczne kontrolki a nie prosektoryjne niebieskie, nawiązanie do sprzętu wojskowego, w którym ergonomia i solidność jest na pierwszym miejscu.

 

Pamiętam jak kupiłem Azura. Wyjąłem go z pudełka, podłączyłem, sprawdziłem czy działa po czym wyłączyłem i bez żalu poszedłem obierać ziemniaki.

Po 20 minutach zapomniałem, że kupiłem nowy odtwarzacz bo zwykły schabowy zrobił na mnie większe wrażenie. Kiedyś zakup gramofonu "Bernard", Magnetofonu "szuflady", później klocków Technicsa przeżywałem bardzo długo i dzisiaj, gdy koło tych sprzętów przechodzę mam ochotę ich dotknąć, włączyć, posłuchać, zobaczyć jak żyją.

Azur stoi w stanie fabrycznym zakurzony, zapomniany, nieużywany. Aż mi go żal. W końcu to nie jego wina, że jest taki nudny.

 

Audiofile.

Niby tak lubicie obcować ze swoimi klockami. Godzinami deliberujecie, jak to podłożenie pod kabel kawałka gąbki potrafi odmienić życie, a z drugiej strony sami pozbawiacie się przyjemności obcowania ze sprzętem wmawiając sobie, że im mniej tym lepiej. Wasza sprawa. Wy płacicie. Włożyć mniej, zainkasować więcej. W sumie zdrowy układ. Obydwie strony są zadowolone, ale wierzcie mi lub nie, postęp techniczny i tak by się dokonał z korzyścią dla dźwięku nawet jeśli nadal miałby design z lat 80', ale jeśli wolicie płacić tym więcej im mniej zawiera obudowa, cóż. Ten kto to wymyślił miał łeb nie od parady. Zrozumcie, że w takim Cambridge Audio lepiej od Technicsa gra nie mniej przycisków, czy mniej prądożerny wyświetlacz a nowszy - lepszy czytnik i przetwornik.

Tak bardzo lubicie mieć wszystko naj... i zgłębiliście najtajniejsze tajniki budowy sprzętu audio, więc nie róbcie obciachu i nie dajcie sobie wmówić, że wyświetlacz LCD czy pochodny jest dobry. Jest do kitu. Czy naprawdę uważacie, że "mało" jest lepsze od "dużo", że mały okrągły guziczek jest lepszy od dużego prostokątnego albo od hebla? Zmuście producentów żeby przynajmniej w tak drogich sprzętach trzymali klasę. I naprawdę dajcie już sobie spokój z tymi okrągłymi, równiutkimi jak w kubraczku krakowianki guziczkami. Są dziecinne i niepoważne, żeby nie użyć innego niezalecanego obecnie słowa. Okrągłe, równiutkie koraliki z powodzeniem zdobią szyje pieśniarek w zespołach ludowych, ale w zaawansowanym technicznie sprzęcie zwyczajnie zaniżają jego walory.